| Czy Kalisz się kurczy? |
| Wpisany przez Marcin Wolniak | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| wtorek, 31 stycznia 2012 13:11 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Rok 2000 był dla Kalisza szczególny. I wcale nie chodzi tutaj o przełom wieków, lecz o coś zupełnie innego. To właśnie w tym roku Kalisz miał najwięcej mieszkańców w swojej historii. Na dzień 31.12.2000 w naszym mieście mieszkało 110 104 osób. Liczba imponująca, ale zmiany, które od od tamtego czasu nastąpiły nie są optymistyczne. Oficjalne dane pokazują, że od 2001 roku Kalisz się kurczy – mieszkańców zamiast przybywać, ubywa. Ale czy faktycznie? Najprostszym sposobem na znalezienie odpowiedzi na to pytanie jest wejście na stronę Internetową Głównego Urzędu Statystycznego i odszukanie interesujących nas liczb. Sprawa wydaje się oczywista, jednakże taka nie jest, gdy pod uwagę weźmiemy współczesne realia. Aktualnie jesteśmy świadkami zmiany stylu i modelu życia. Ludzie zarabiają coraz więcej, a ich stopa życiowa się podnosi. Nie chcą już żyć w ciasnych, gęsto zabudowanych dzielnicach śródmiejskich, dlatego przeprowadzają się na przedmieścia. Jest to możliwe dzięki posiadaniu własnego samochodu, którego utrzymanie jest (wciąż) stosunkowo tanie. Kaliszanie przeprowadzają się zatem do Zdun, Borku, Kościelnej Wsi czy nawet tuż za granicę miasta do Panorama Park. Mimo przeprowadzki osoby te wciąż korzystają z infrastruktury miejskiej Kalisza, ponieważ jeżdżą do miasta do pracy, do szkoły, na zakupy, do kina czy teatru. Mieszkańcy ci często nie czują większego związku z miejscem zamieszkania i w głębi duszy dalej są Kaliszanami. Można zatem, a nawet trzeba, rozpatrywać problemy demograficzne w szerszej skali, gdyż nasze miasto to nie odizolowany organizm lecz zespół miejski, w skład którego wchodzą pobliskie miejscowości czy gminy. W artykule przyjęto, że tym większym organizmem będzie Aglomeracja Kalisko – Ostrowska. Jest to aglomeracja policentryczna z dwoma dużymi ośrodkami: Kaliszem i Ostrowem Wielkopolskim, oraz ich zapleczem w postaci gmin miejsko – wiejskich i wiejskich sąsiadujących z tymi miastami. Obszar aglomeracji na potrzeby artykułu powiększono o powiat pleszewski.
Na początek prześledźmy zmiany ludnościowe w Kaliszu od 1995 roku. Gdyby spojrzeć tylko na liczbę ludności w 1995 i 2010, to można stwierdzić, że ludność Kalisza jest bardzo stabilna. Ale jak już weźmiemy pod uwagę dane z tzw. „międzyczasu” to wahania są bardzo duże. Najwięcej mieszkańców, jak wspomniano, mieszkało w Kaliszu w 2010 roku. Wtedy żyło 110 104 Kaliszan. Z czego wynika taki nagły (o ok. 4 tys.) wzrost liczby ludności w tym roku? Powód jest prosty: włączono wtedy w granice Kalisza wsie Dobrzec i Sulisławice. Od tamtego roku zauważyć można stały spadek liczby ludności. Jest to wynikiem ujemnych wartości salda migracji (więcej osób wyjeżdża z Kalisza niż do niego przyjeżdża) oraz przyrostu naturalnego (więcej osób umiera niż się rodzi). Warto przyjrzeć się tym dwóm wskaźnikom. O ile w pierwszych latach (1995 – 2000) można przyjąć, że saldo migracji i przyrost naturalny choć częściowo się równoważyły, z gorszym lub lepszym skutkiem, o tyle po 2000 oba wskaźniki przyjmowały wartości ujemne. O spadającej liczbie ludności w większym stopniu decydowało ujemne saldo migracji, tak było np. w 2005, 2006 i 2008. Najwięcej mieszkańców ubyło w Kaliszu w 2009 roku, kiedy nasze miasto „zmalało” o 614 mieszkańców.
Jak wynika z powyższych danych Kalisz w ciągu 10 lat (od 2000 roku) stracił 3440 mieszkańców. Liczba ta w 65% wynika z ujemnego salda migracji, a w 35% z ujemnego przyrostu naturalnego. Pokusić się można jednak o stwierdzenie, że wskaźniki te są ze sobą skorelowane. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: kto wyjeżdża z miasta? Osoby, które dopiero rozpoczynają życie rodzinne (25 – 35 lat) czy też osoby starsze? Refleksję nad tymi pytaniami pozostawiam czytelnikom, ponieważ sam nie posiadam odpowiednich danych by na nie odpowiedzieć.
Teraz przejdźmy do trochę szerszej skali – skali aglomeracyjnej. (Uwaga: Rozpatrywany będzie tutaj horyzont czasowy 2000 – 2010, ze względu na zmianę granic jednostek terytorialnych w 1999 i wynikającą z tego zmianę liczby ludności poszczególnych gmin.)
W 2010 w trzech powiatach, które wzięto pod uwagę w artykule mieszkało 410 256 mieszkańców. W Porównaniu z 2000 rokiem przybyło 420 mieszkańców. Niby nie jest to dużo, ale jednak pokazuje, że nasz zespół miejski wcale się nie kurczy. W ostatnich dwóch latach aglomeracja powiększyła się o ponad 1000 mieszkańców. Spójrzmy ponownie na wykres:
Które gminy w okresie 2000 – 2010 zwiększyły swoją liczbę ludności? Najwięcej mieszkańców przybyło w gminach Godziesze Wielkie – 9,55% oraz Opatówek 7,85%. Niedużo mniej mieszkańców zyskały gmina Przygodzice – 6,67%, wiejska gmina Ostrów Wielkopolski – 5,23% oraz gmina Gołuchów 5,08%. Łącznie w tych gminach przybyło 3666 mieszkańców (Ostrów Wlkp. wiejska 913, Godziesze 766, Opatówek 764, Przygodzice 735, Gołuchów 488), gdyby do tego doliczyć Odolanów z 429 nowymi mieszkańcami, to już robi się ładna suma. Największy ubytek ludności odnotowano zaś w Kaliszu – -3,22%, gminie Lisków – -3,18%, gminie Chocz – -1,96%, gminie Mycielin – -1,9% oraz w Ostrowie Wielkopolskim – -1,76%. Łącznie te 5 gmin utraciło 5099 mieszkańców, z czego najwięcej stracił Kalisz – 3440. Gminy, w których mieszkańców ubyło stanowią tylko 30% wszystkich gmin aglomeracji.
Zmiany liczby ludności, jak już wspomniano, zależą od przyrostu naturalnego i salda migracji. Warto wrócić jeszcze na chwilę do tej istotnej kwestii. Na początek przyrost naturalny.
Tylko 4 gminy miały ujemny skumulowany przyrost naturalny w ciągu ostatnich 10 lat. Pozostałe zanotowały dodatnie wartości tego wskaźnika, czym z resztą wpisują się w ogólnopolską tendencję. Największy ubytek ludności związany z przyrostem naturalnym wystąpił w Kaliszu oraz w gminie Lisków. Obie gminy przez 10 lat „straciły” 1,28% mieszkańców. W wartościach bezwzględnych Kalisz również wiedzie prym – w naszym mieście zmarło w tym czasie o 1411 osób więcej niż się urodziło. Na drugim biegunie były gminy Raszków i Sośnie, które powiększyły się odpowiednio o 3,84% i 3,76%. Bezwzględnie zaś największy przyrost naturalny zanotowano w Raszkowie (427), gminie wiejskiej Ostrów Wielkopolski (399) oraz w Pleszewie (386). Co ciekawe gminy powiatu ostrowskiego mają dużo wyższy wskaźnik przyrostu naturalnego niż pozostałe jednostki. W dodatku żadna z nich nie ma ujemnej wartości tego wskaźnika.
Drugi wskaźnik, saldo migracji, bardziej różnicuje gminy i zauważyć można, że część z nich wydaje się bardziej atrakcyjna od pozostałych. Tutaj odwołam się do tego, co wspomniane zostało na początku – zmiany modelu życia. Najbardziej atrakcyjne są gminy, z których stosunkowo szybko można dostać się do centrów miast – Kalisza i Ostrowa, a przy tym charakteryzują się niższą niż te miasta urbanizacją. Dlatego właśnie najbardziej cieszą się popularnością gminy podmiejskie – Godziesze Wielkie, Opatówek, Blizanów, Przygodzice oraz wiejska gmina Ostrów Wielkopolski. Te gminy przyjęły w ostatnich 10 latach najwięcej mieszkańców: Opatówek – 740, Godziesze – 709, Ostrów Wielkopolski wiejska – 530, Przygodzice – 384 i Blizanów – 340. Ponadto zauważyć można drugą grupę gmin, czyli takich które są mniej atrakcyjne. Z nich mieszkańcy uciekają. I tutaj są dwie kategorie gmin – miasta „centralne” Kalisz i Ostrów oraz gminy położone peryferyjnie w aglomeracji – Gizałki, Chocz, Czermin, Mycielin, Dobrzyca, Szczytniki, Sośnie. Pierwsze są mało atrakcyjne, bo coraz mniej lubimy mieszkać w mieście (nie mylić z korzystaniem z infrastruktury miejskiej), a drugie nie cieszą się popularnością, bo do tego miasta jest za daleko. Podsumowując powyższe rozważania należy stwierdzić, że obecnie powinno się w rozważaniach demograficznych brać pod uwagę nie tylko miasta w granicach administracyjnych, ale również ich pole oddziaływania, czyli sąsiednie gminy. Zmienia się bowiem środek ciężkości między tymi jednostkami. Coraz więcej ludzi przenosi się z miast na przedmieścia. Niesie to za sobą konsekwencje nie tylko z punktu widzenia statystyczno – badawczego, ale głównie pragmatycznego, codziennego. Wiąże się to bowiem z konkretnymi problemami, jak chociażby dojazdami do pracy. Jest zatem konieczne, aby nawiązywać i zacieśniać współpracę z gminami podmiejskimi, ponieważ liczba ludności tych gmin dalej będzie rosnąć. Czyli odpowiedź na pytanie z tytuły brzmi: nie kurczy się, a raczej rośnie (przestrzennie - niezależnie od granic administracyjnych). |









Komentarze